W czasie ciąży starałam się nie wprowadzać do swojego życia zbyt wielu zmian i funkcjonować jak dawniej. Pracowałam, podróżowałam, byłam aktywna fizycznie. Poza rosnącym brzuchem, częstymi wizytami w toalecie i regularnymi badaniami nie zmieniło się zbyt wiele. Wręcz najbliższe otoczenie stale upominało mnie „Jesteś w ciąży, odpoczywaj!”.  Ale od czego? Przecież dobrze się czuję. Ciąża? Jaka ciąża?

Przez te dziewięć miesięcy nie zastanawiałam się jak będzie wyglądać moje życie, gdy dziecko pojawi się na świecie. Oczywiście byłam świadoma tego, że nie będzie już jak dawniej. Będzie nas teraz troje, a nie tylko dwoje. Ograniczymy wyjścia do kina, a kawiarnie będziemy odwiedzać z wózkiem. Nadal także nie będę mogła pozwolić sobie na drinka w piątkowy wieczór, aby uczcić zakończenie ciężkiego tygodnia. Będę za to dużo spacerować. Taka byłam naiwna i nieświadoma tego jak bardzo zmieni się życie, gdy w domu pojawi się noworodek.

pierwszy miesiąc z noworodkiem

Pierwszy miesiąc z niemowlakiem

Zmian w najbliższym otoczeniu pojawiło się bardzo dużo. Moje dziecko okazało się być książkowym egzemplarzem high need baby. Potrzebuje ciągłej bliskości drugiej osoby (co za ulga, że zaakceptowała tatę), zasypia wyłącznie ułożona na brzuchu rodziców i niestety rzadko kiedy daje się oszukiwać smoczkiem. Mój plan dnia zależy jest od karmienia, przewijania i drzemek bobasa, a wszystko to, czym zajmowałam się do momentu porodu, zeszło na dalszy plan.

Gotowanie i jedzenie

Od miesiąca gotuję w myśl zasady „5 minut w kuchni”. Jamie Oliver byłby ze mnie dumny, widząc moją carbonarę ze szparagami czy polędwiczkę nadziewaną pomidorami suszonymi, podaną z pieczonymi warzywami. Mając zaledwie sekundy spokoju dwoję się i troję, aby każdego dnia zjeść ciepły posiłek. Gdy jednak się to nie udaje pod ręką mam zawsze talerz kanapek, który przygotowuję co rano i trzymam w lodówce na czarną godzinę.

Porządek w mieszkaniu

Ci którzy mnie znają wiedzą, że lubię porządek. Radek jest pod tym względem jeszcze większym pedantem niż ja. Czyste podłogi, pachnąca łazienka, poskładane ubrania w szafie i równo ułożone poduszki na kanapie. Wszystko musi mieć swoje miejsce. A właściwie musiało. Spodziewałam się, że pojawienie się dziecka zmusi nas do jeszcze większego dbania o naszą przestrzeń. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Czasu i siły na sprzątanie praktycznie nie mamy. Zmywarkę wstawiam, gdy skończą się czyste naczynia. Ubrania wcześniej poskładane od linijki lądują w szafie bez ładu i składu. Każdą drzemkę dziecka wykorzystują na ogarnięcie własnych potrzeb fizjologicznych, zjedzenie czegokolwiek i sen. Liczę, że ten stan niedługo się skończy, ponieważ z kanapy mam widok na cały salon i kuchnię. Często nachodzi mnie myśl, aby wsadzić dziecko do wózka, wystawić na balkon, założyć rękawice i zacząć to wszystko sprzątać.

Pranie, pranie, ciągle pranie

Jak szybko noworodek jest w stanie zapełnić kosz na brudną bieliznę? Bardzo szybko. Przed ciążą robiłam trzy prania tygodniowo: jasne kolory, ciemne kolory oraz ręczniki i pościel. Obecnie pralkę uruchamiam nawet dwa razy dziennie. Oczywiście spodziewałam się, że prania będzie więcej, ale żeby aż tyle?!

Spacery i wyjścia na miasto

Moje wymarzone spacery okazały się nie być takie wymarzone. Wręcz stanowią dla mnie ogromne źródło stresu. Dlaczego? Zaczyna się już w momencie ubierania. Najpierw szykuję się ja, następnie karmię i przebieram dziecko. Dalej jest usypianie i odkładanie do wózka, a to nie jest taka prosta sprawa. Gdy dziecię uda się ulokować w wózku (czasami mijają dwie godziny od kiedy ja się ubrałam) jestem już cała zgrzana i zmęczona. Spacer jest sielanką tylko, gdy Kalina śpi (miastu Warszawa dziękuję za dziurawe i wyboiste chodniki, na których telepie moim dzieckiem, dzięki czemu czuje się ono jak w kołysce). Dziecko obudzone absolutnie nie chce leżeć z wózku. Z tego powodu nie oddalam się od domu dalej niż na 2-3 km. Zmiana pieluchy czy karmienie na ławce (o ile jakaś jest w pobliżu) do najprzyjemniejszych nie należą.

Czy ona na pewno żyje?

Każdego dnia trenuję z moją dzidzią odkładanie do łóżeczka. Raz prześpi tam kwadrans, innym razem budzi się, gdy tylko poczuje kontakt z pościelą. Zdarza się także, że zaśnie w nim na kilka godzin. Wówczas zaczynam nerwowo zaglądać do sypialni i sprawdzać czy maleństwo oddycha. Łaskoczę ją w łapki i głaszczę po buzi, aby upewnić się, że nadal jest z nami.

Ona tak szybko rośnie…

Macierzyństwo zaskakuje mnie każdego dnia. Pamiętam, gdy pierwszy raz musiałam samodzielnie przebrać Kalinę – była taką małą kruszynką. Bałam się wziąć ją na ręce i założyć jej ubranka w obawie, że coś jej złamię. Miesiąc później to już bardzo duże i ciężkie dziecko, które chętnie poznaje otaczający je świat i zaczyna się z nim komunikować. Nie mam pojęcia gdzie podziały się ostatnie cztery tygodnie. Mój pierwszy miesiąc z niemowlakiem minął w mgnieniu oka. Pomimo wszystkich zmian jakie zaszły w moim życiu, braku porządku w mieszkaniu i smaku wczorajszej kanapki, każdego dnia cieszę się z tego co mnie spotkało.

pierwszy miesiąc z noworodkiem

A jak wyglądał Twój pierwszy miesiąc z niemowlakiem?


Będzie mi bardzo miło jak zostawisz komentarz i podzielisz się tym wpisem ze znajomymi.