Muszę Cię rozczarować. Wcale nie jest jest to szczęśliwy poród czy spotkanie z dzieckiem. To są rzeczy oczywiste. Natomiast tak skrycie i w głębi serca przyszła mam ma jeszcze kilka innych marzeń, o których nie mówi głośno. To przecież nie przystoi. Mogłaby zostać uznana za egoistkę.

kobieta w ciąży

O czym więc marzy kobieta w ciąży?

O wyjściu z domu bez zastanawiania się gdzie znajdzie najbliższą toaletę. Zabawne, ale prawdziwe. Więcej w temacie nie dodam. Każda kobieta w ciąży lub ta, która ma to już za sobą doskonale wie co mam na myśli. Pozostałe osoby natomiast problemu nie zrozumieją.

O zakupie dopasowanej sukienki. Wyjście do centrum handlowego wywołuje u mnie coraz większą irytację. Widzę te wszystkie wiosenne sukienki i podnosi mi się ciśnienie. Dlaczego? W odbiciu witryny dostrzegam ten sam rozciągnięty sweter i ostatnią spódnicę, w którą się mieszczę. Na szczęście rodzę w kwietniu, więc niedługo później zaczynie się sezon wiosennych wyprzedaży, więc sobie odbiję miesiące workowatych ubrań.

O przeglądaniu się w lustrze bez myśli „co za balon”. I jest to najbardziej pieszczotliwe określenie jakie w tej chwili przychodzi mi do głowy. Pomimo niewielkiego przyrostu wagi i braku problemów z nadmiernym zatrzymywaniem wody w organizmie to i tak wystający brzuch sprawia, że czuję się nieatrakcyjnie. W ciąży ładnie wygląda się co najwyżej do siódmego miesiąca. Później niestety widać tylko brzuch.

O spaniu w wygodnej pozycji. Od drugiego trymestru kładę się wyłącznie na lewym boku obłożona poduszkami. Jest to zdrowe dla dziecka oraz pomaga mu ułożyć się w najlepszej pozycji porodowej. Przed ciążą natomiast zawsze spałam na brzuchu i już nawet nie pamiętam jak to było.

O zakładaniu sznurowanych butów. Obecnie noszę wyłącznie jeden typu wsuwanych butów. Sznurówki, zamki, klamry i innego rodzaju zapięcia zupełnie nie wchodzą w grę. Zwyczajnie nie schylę się, aby je założyć, a Radka przecież nie poproszę, aby mi je zasznurował.

O serach pleśniowych i owocach morza. Tak, dokładnie. Im bardziej śmierdzący kawałek sera tym lepiej. Do tego krewetki podsmażone z czosnkiem i cytryną oraz wielki półmisek muli w sosie prowansalskim. Obowiązkowo ze świeżą bagietką. O takim posiłku marzę zaraz po wyjściu ze szpitala.

O drinkach, zimnym piwie i lampce wina do kolacji. Szlag mnie trafia, gdy wieczorem po długim dniu Radek otwiera schłodzonego browara lub nalewa sobie ulubionej whisky, podczas gdy ja sączę wodę z cytryną i udaję, że mi smakuje. O wyjściach do knajp wspominać nawet nie będę.

O seksie bez pasażera na gapę. Wiele słyszałam jaki to seks w ciąży jest wspaniały. Może i tak, ale nie dalej niż do piątego miesiąca, gdy brzuch nie wystaje za bardzo. Później zaczyna zwyczajnie być niewygodnie, ciasno i tchu brakuje (niekoniecznie z rozkoszy). A już jak dziecko przyłączy się do igraszek rodziców to robi się zabawnie, bo nie wiesz czy maluszkowi to przeszkadza czy może się podoba.

Mogłabym tak wymieniać bez końca. Zapewne uznalibyście mnie za malkontenta, który nie widzi pozytywnych stron ciąży. Otóż dostrzegam je i ciesze się nimi na codzień. Chciałabym jednak, aby moje ciało ponownie wróciło do mnie.

A Ty jakie miałaś marzenia w ciąży?


Podobał Ci się ten tekst? Skomentuj go i podziel się nim z innymi.