Moje ostatnie urodziny z jedyną z przodu. Pamiętam jakby to było wczoraj. Przede wszystkim przerażenie, że oto przestaję być nastolatką i zaczynam prawdziwe dorosłe życie. Zanim się obejrzałam minęła dekada i oto właśnie przekraczam kolejną magiczną granicę. Za miesiąc z okładem skreślę dwójkę z przodu w miejscu wiek. Czy jestem tym zaniepokojona? Nie bardzo. Uważam, że moje życie dwudziestolatki było ciekawe, pełne wyzwań, zawierało sporo wzlotów i kilka upadków, z których zawsze udało się podnieść. Nigdy nie sądziłam, że przed trzydziestką będę w weekendowy poranek siedzieć przy śniadaniu nad filiżanką kawy i wypowiadać słowa „…a pamiętasz jak…”. Tak, ostatnie dziesięć lat było niezwykle interesujące.

co zrobić przed trzydziestką

Co warto zrobić przed trzydziestką?

Każdy ma listę rzeczy, które planuje zrobić przed trzydziestką, przed czterdziestką… przed śmiercią. Ja ostatnio na portalu National Geographic natknęłam się na listę trzydziestu rzeczy, które warto zrobić przed trzydziestymi urodzinami. Z wielką przyjemnością stwierdziłam, że udało mi się zrealizować znaczną część znajdujących się na niej punktów. Z kilku zrezygnowałam świadomie, a na inne nie miałam zwyczajnie możliwości. Zabrakło też na niej tego, co wydawało mi się ważne, dlatego dzielę się z Wami moją listą rzeczy, które warto zrobić przed trzydziestką.

1. Podróżuj. Z plecakiem, autostopem, samolotem, pod namiotem, na kanapie u nieznajomych bądź w drogich hotelach. Nieważne jak, nieważne gdzie. Po prostu rusz tyłek i zrób coś dla siebie, zobacz nowe miejsca, odkryj nieznane, daj się porwać przygodzie.

2. Poznawaj nowe smaki. To zdecydowanie lubię najbardziej. W podróży, w restauracji, w sklepie na zakupach – nie bój się próbować nieznanych Ci produktów. Nawet jeżeli nie przypadną Ci do gustu to przynajmniej dowiesz się, że nie jesteś amatorem danego smaku. A jeżeli okaże się to tym ulubionym?

3. Zaszalej w restauracji. A co, raz się żyje! Nie ważne, że pochłonie to Twój tygodniowy budżet na jedzenie. Nie ograniczaj się przez ten jeden wieczór i zamów wszystko, na co masz ochotę. Kanapka z twarożkiem przez kilka kolejnych dni też jest dobra.

4. Podejmuj spontaniczne i nieodpowiedzialne decyzje. Nie zawsze każde działanie musi być przemyślana i bezpieczne. Na decyzjach podejmowanych spontanicznie wychodzi się często najlepiej. Dzięki nim z dnia na dzień zmieniałam pracę i ruszyłam swoją karierę do przodu oraz odwiedziłam miejsca, o których zawsze marzyłam. Nawet jeżeli z perspektywy czasu wydają się one totalnie nieodpowiedzialne to dzięki nim mam głowę pełną wspomnień. A Ty?

5. Zdobądź pracę marzeń. Mam dla Ciebie propozycję – jeżeli codziennie wykonujesz obowiązki, które nie sprawiają Ci przyjemności to aplikuj w takie miejsce, z którego będziesz zadowolony. Nie mówię, że dostaniesz tę pracę, ale przynajmniej będziesz mieć poczucie, że próbowałeś. A to już coś. Kiedyś w końcu się uda – mówię to z autopsji.

6. Weź kredyt. Zarabiasz własne pieniądze? I dobrze. Ich prawdziwą wartość poznasz dopiero, gdy zaczniesz płacić raty. Jakiekolwiek. Za mieszkanie, samochód, komputer czy pralkę. Moim pierwszym zakupem na kredyt był iPod (sic!) jakieś dziesięć lat temu. Mam go do dzisiaj, pomimo tego, że leży nieużywany od dłuższego czasu.

7. Zamieszkaj samodzielnie. Wyprowadzenie się od rodziców to pierwszy krok do samodzielności, niezależności i dorosłości. To także rachunki do zapłacenia, pusta lodówka i wyczekiwanie do kolejnej wypłaty. Nic bardziej nie zmotywuje Cię do działania.

8. Spotkaj znaną osobę. Wiele lat temu z grupą znajomych wkręciliśmy się na zamkniętą imprezę, której gościem honorowym był Robert Burneika. Do tej pory nie wiem jak udało nam się zbałamucić ochroniarza, że wpuścił nas bez zaproszeń. Siedzieliśmy z Robertem popijającym herbatkę przy jednym stoliku i robiliśmy z nim wywiad, który nigdy się nie ukazał. Pomyślałam wówczas, że Hardkorowy Koksu to najzupełniej w świecie zwykły facet, tylko taki bardziej napakowany. Znane osoby zupełnie niczym nie różnią się od Ciebie czym mnie. To ludzie z krwi i kości, mający swoje potrzeby i pasje. Ponownie przekonałam się o tym wiele lat później, gdy w trakcie wspinaczki w górach spotkałam prezydenta Baracka Obamę.

9. Czytaj. Nie jestem molem książkowym, który pochłaniałby jedną książkę tygodniowo. Staram się jednak czytać, gdy tylko mam na to okazję. W pociągu, samolocie, autobusie, w kolejce do lekarza, na ławce w parku, wieczorem przed snem. Jak już się na coś uwezmę to robię to na 110% swoich możliwości, dlatego zwykle czytam książki całymi seriami.

10. Kupuj rzeczy, na które normalnie Cię nie stać. Od miesiąca wzdychasz patrząc na zdjęcie wymarzonego zegarka? To przestań i kup go! To nic, że kosztuje majątek. Posłuży Ci przez wiele kolejnych lat. W końcu jakość kosztuje.

11. Bądź offline. To jest dopiero wyzwanie! Polecam Ci jednak zapomnieć o wszystkich blogach, które czytasz, wyłączyć telefon, schować pilot od telewizora i nie odświeżać Facebooka. Przynajmniej przez jeden dzień. Wyjdź na spacer, spędź cały dzień z rodziną czy spotkaj się ze znajomymi. Jak tylko odetniesz się od natłoku informacji jaka do Ciebie spływa przez cały czas od razu poczujesz się szczęśliwszym człowiekiem.

12. Kup bilet na koncert ulubionego zespołu. Pamiętam, gdy wiele lat temu nie zdecydowałam się na zakup biletów na koncert ulubionego zespołu. Wydawał mi się on wtedy bardzo drogi i uznałam, że lepiej zapłacić rachunki na czas. Do dzisiaj żałuję tej decyzji. Od tamtej pory zdecydowałam się chodzić na wszystkie koncerty, na jakie tylko mam ochotę.

13. Naucz się gotować. Na to nigdy nie jest za późno. Gdy byłam młodsza zawsze powtarzałam, że nie zamierzam spędzać czasu w kuchni przy garach. Jest przecież tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia, a zjeść można cokolwiek i gdziekolwiek. Takie myślenie szybko zaczęło odbijać się na moim zdrowiu i figurze. Obecnie gotowanie to nie tylko mój sposób na zdrowy styl życia, ale też sposób na odstresowanie i relaks.

14. Zakochaj się. Nie mówię tu o szalonej młodzieńczej miłości z czasów szkoły średniej. Mam raczej na myśli miłość dojrzałą, pełną kompromisów i poświęceń. Taką, która przetrwa dłuższe rozstania, odległości, problemy i sprzeczki.

15. Zrób sobie dziecko. Dziecko nigdy nie było moim priorytetem. Zawsze odkładałam je na później, ponieważ ja i moje potrzeby były na pierwszym miejscu. Praca, studia, szkolenia, podróże. Zawsze coś było ważniejsze. Wyznaczyłam sobie jednak granicę trzydziestu lat, po przekroczeniu której czas zacząć myśleć o potomstwie i zrobić coś w kierunku przedłużenia gatunku ludzkiego. Wydarzenia potoczyły się szybciej niż się spodziewałam, więc trzydzieste urodziny będę świętować z córką na rękach.

A Tobie co udało się zrobić przed trzydziestką?


Podobał Ci się ten tekst? Skomentuj go lub podziel się nim z innymi.