Minął pierwszy tydzień mojego zwolnienia w ciąży. Uświadomiłam sobie, że jest to pierwszy raz od bardzo dawna, kiedy przez tydzień nie pracowałam i nie wynikało to z urlopu czy krótkiej choroby (a wierzcie mi, że chorowałam niezwykle rzadko). Praktycznie bez przerwy od 11 lat byłam aktywna zawodowo. Po zdanej maturze łączyłam edukację z pracą – co prawda początkowo na pół etatu, ale jednak. Dwa lata później zaczęłam swoją przygodę z e-commerce i tak już zostało aż do ubiegłego tygodnia. Praca zawsze była głównym elementem mojego życia, a moment zakończenia jej ze względu na ciążę przesuwałam możliwie jak najdalej się tylko da.

Ciągle tylko praca i życie w biegu

nie umiem odpoczywać

Praca nie była nigdy dla mnie celem w samym sobie. Nie oddawałam się jej bez zapamiętania. Była jednak sposobem na realizację innych celów. Pozwalała mi się rozwijać i ciągle uczyć się nowych rzeczy. Dawała możliwość wykazania się i zabłyśnięcia przed innymi. Była motorem napędowym do stawania się lepszym. Przede wszystkim jednak dostarczała środki na realizację planów, zwłaszcza tych podróżniczych. Gdyby nie ona nigdy nie odwiedziłabym tylu wspaniałych miejsc, nie zjadła tak różnorodnych potraw i przede wszystkim nie spotkała Baracka Obamy na szczycie góry.

Czy ja naprawdę nie umiem odpoczywać?

Ciągłe życie od jednego urlopu do kolejnego (cel to minimum dwa wyjazdy rocznie) oaz związek na odległość i wynikająca z tego konieczność przemieszczania się sprawiły, że do tej pory żyłam w ciągłym biegu. Projekty, delegacje, wyjazdy do Warszawy, planowanie podróży. We wszystkim tym zgubiłam gdzieś umiejętność odpoczywania. Do tej pory każdą przerwę w pracy spędzałam bardzo aktywnie, co przekładało się na fizyczne wykończenie, przy jednoczesnym mentalnym resecie. Dzięki temu wracałam do swoich obowiązków z naładowanymi bateriami i jeszcze większym zaangażowanie.

Nie wiem jak zorganizować odpoczynek

Organizacja czasu wolnego bez pracy jest trudniejsza niż mi się wydawało. Teoretycznie mam plan na to, co chciałabym robić podczas zwolnienia w ciąży. Niemniej jego realizacja sprawia mi więcej problemów niż prowadzenie projektu dla najbardziej wymagającego klienta. Siedzenie z książką na fotelu dłużej niż godzinę zaczyna mnie nudzić. Podobnie jest z nadrabianiem serialowych zaległości – zobaczę dwa odcinki i pojawia się wrażenie zmarnowanego czasu. Dzień kończę z poczuciem, że nic dzisiaj nie zrobiłam, a miałam tyle wolnego czasu.

Rodzina i lekarz prowadzący bez przerwy mi powtarzają „Jesteś w ciąży, więc się nie przemęczaj. Odpoczywaj!”. To dlaczego ja o 6:30 biegnę do kuchni przygotować śniadanie? Od rana tylko myślę, aby wstawić naczynia do zmywarki. Z niepokojem zaglądam do lodówki, robiąc listę produktów, które muszę kupić na obiad. A może w międzyczasie zrobię pranie? Co ze mną jest nie tak? Czy tylko ja nie umiem się zrelaksować siedząc przez cały dzień z kubkiem ciepłej herbaty i ciekawą lekturą?

Chętnie poznam Twoje sposoby na relaks?


Podobał Ci się ten tekst? Skomentuj go i podziel się nim z innymi.