Dzisiaj jest pierwszy dzień mojego L4. Broniłam się przed nim jak tylko mogłam. Zwolnienie w ciąży w ostatnim trymestrze jest jednak nieuniknione. Na każdego, nawet największego pracusia, przychodzi ten moment, że trzeba powiedzieć dość. Odpuścić sobie i zrezygnować ze wszystkich zobowiązań. Czas zacząć się relaksować i przyzwyczajać do nowej roli, która przyjdzie szybciej niż można się tego spodziewać. Nie mam pojęcia kiedy minęło ostatnich 6 miesięcy, a kolejnych 3 przeleci w mgnieniu oko. Tylko co ja mam w tym czasie robić, jeżeli nie muszę chodzić do pracy?

Co robić na zwolnieniu, aby się nie zanudzić?

zwolnienie w ciąży

Jestem typem osoby, która długo w jednym miejscu nie usiedzi. Nie lubię bezczynności i nie widzę siebie w pozycji wertykalnej z pilotem w jednej ręce i paczką chipsów w drugiej. Oczywiście jak chyba każdy lubię być na bieżąco z serialami i całkiem sporo ich oglądamy z Radkiem. Są to jednak wieczorne seanse dla relaksu, a nie sposób na wytracenie wolnego czasu w ciągu dnia. Nie przemawiają do mnie także rady doświadczonych rodziców w stylu „wyśpij się na zapas”. Spanie codziennie do południa także nie wchodzi w grę w moim wypadku. Muszę znaleźć sobie jakieś konstruktywne zajęcie, które nie tylko wypełni długie godziny, ale też pozwoli mi się rozwinąć, poznać nowe rzeczy i pozostać produktywną.

Będę spacerować

Nie jestem typem sportowca. Nie biegam, nie chodzę na siłownię, nie ćwiczę z Ewą Chodakowską. Wszystkiego tego próbowałam, ale jakoś mi nie wychodziło. Uwielbiam za to spacery i jak tylko mogę to rezygnuję z auta czy komunikacji miejskiej. Mój cel to przy sprzyjających warunkach pogodowych spacerowanie minimum 3 km (a najlepiej więcej) dziennie na świeżym powietrzu. Przechadzki pomiędzy sklepowymi półkami oczywiście nie wliczają się do tego.

Nadrobię czytanie

Mam bardzo długą listę książek, które chciałabym przeczytać, a na które zawsze brakowało mi czasu. Cel to oczywiście 52 książki do końca roku. Liczę na to, że znaczną część przeczytam jeszcze przed rozwiązaniem. Później może być krucho z czasem.

Skompletuję wyprawkę

To chyba ulubione zajęcie wszystkich przyszłych mam. Jako, że nie lubię tracić czasu w sklepach zamierzam zamówić lub przynajmniej wybrać większość produktów online. Wybór odpowiednich i przede wszystkim faktycznie potrzebnych produktów nie jest prosty. Rynek produktów dla dzieci nie bez powodu jest jednym z najbardziej dochodowych, a przyszli rodzice muszą wykazać się badzo silną wolą, aby nie kupić tych wszystkich ślicznych śpioszków czy uroczych sukieneczek. Mam jednak swój budżet i listę niezbędnych produktów, które muszę kupić przed porodem – teraz tylko trzeba się tego trzymać.

Poznam inne przyszłe mamy

Za dwa tygodnie zaczynam zajęcia w szkole narodzin. Przyznam szczerze, że bardzo mnie to ekscytuje. Jestem ciekawa jak radzą sobie inni przyszli rodzice oraz jakimi doświadczeniami mogą się podzielić. Do tej pory miałam okazję rozmawiać tylko z osobami, które swoje potomstwo już posiadają. Dostałam od nich wiele cennych rad i wskazówek (za co jestem im wdzięczna), niemniej wszystko to było z perspektywy osób mądrzejszych w temacie ode mnie. Chciałabym natomiast poznać ludzi, którzy tu i teraz mają podobne problemy i dylematy do moich.

Zajmę się swoim blogiem

Mam niezliczoną ilość pomysłów na posty i jeszcze więcej napoczętych wpisów w notatniku. Cel na najbliższe tygodnie to przelać wszystkie myśli na „papier”… znaczy się klawiaturę i podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Wpisy to jedno, a kwestie wizualno-estetyczne drugie. Blog czeka wiele zmian wizualnych, które marzą mi się od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że wolny czas pozwoli mi na ich realizację. Przy okazji odświeżę swoją znajomość html i zapewne nauczę się wielu nowych sztuczek.

A Ty co robisz lub robiłaś na zwolnieniu w ciąży?


Podobał Ci się ten wpis? Skomentuj go lub podziel się nim z innymi