Koniec roku to zawsze czas podsumowań tego, co udało się zrobić przez minionych dwanaście miesięcy. To również czas snucia planów na dwanaście nadchodzących. Dla mnie rok 2015 był bardzo udany pod niemalże każdym względem – zarówno zawodowym, jak i osobistym. Nie było łatwo, czasami nieźle dostałam w kość lub się rozczarowałam, niemniej udało mi się zrealizować większość planów. Rok 2015 przyniósł także wiele zmian, których efekty będą widoczne dopiero w 2016 roku. Zmiany wprowadzają tyle nowego do mojego życia, że trudno mi zrobić jakiekolwiek postanowienia. Jestem natomiast pewna z czego będę musiała zrezygnować w nadchodzących miesiącach.

postanowienia noworoczne

Czego nie zrobię w 2016 roku

Rok 2015 żegnam z przytupem. W związku z tym, że już za kilka miesięcy nasze życie diametralnie się zmieni ze względu na pojawienie się dziecka, zdecydowaliśmy się z Radkiem na ostatnie małe-wielkie szaleństwo – trzytygodniową podróż do Azji. Nowy Rok witać będziemy wg japońskich tradycji na malowniczej wyspie Okinawa. Wyjazd tutaj jest zaprzeczeniem wszystkich zasad, których będę musiała trzymać się już niedługo. A czego nie uda mi się zrobić w 2016 roku?

Dość z myśleniem „ja” 

Dziecko oznacza konieczność przestawienia myślenia z „ja” na „my”. Dotyczy to praktycznie każdej sfery życia, od codziennych zakupów, przez organizację mieszkania, a na życiowych priorytetach skończywszy. Jest to najtrudniejsza zmiana jaka czeka na mnie w 2016 roku, niemniej powoli zaczynam się z nią oswajać.

Czas na nowy projekt

Wiem już na pewno, że od stycznia nie wrócę do pracy w agencji. Nie będzie więcej e-commersów, adwordsów czy innych marketingów. Pojawią się za to pieluchy, kąpiele i spacery z wózkiem. Będzie to moje najważniejsze życiowe wyzwanie, do którego nikt nie robi szkoleń wstępnych, ani nie pisze mądrych poradników. Bo przecież każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia, więc jak tu napisać instrukcję obsługi, uwzględniającą wszystkie wyjątki?

Praca zawodowa zawsze była dla mnie na pierwszym miejscu. Z jej powodu w wieku dwudziestu lat rzuciłam studia i kilka razy zmieniałam miejsce zamieszkania, przenosząc się do Krakowa, Warszawy czy Wrocławia. Dwukrotnie postawiłam ją także ponad życie prywatne, decydując się na trudną sztukę związku na odległość – w czasach gdy PKP wyłącznie marzyło o Pendolino wymagało to wielu wyrzeczeń. Dość tego! Czas odstawić karierę na bok.

Koniec nieodpowiedzialnych decyzji

Do tej pory wszystkie decyzje (zawodowe, podróżnicze czy zakupowe), niezależnie od tego czy był to wyjazd na koncert do Krakowa, zmiana pracy, zakup nowego samochodu czy święta na Hawajach, nie były pod żadnym względem planowane. Pojawiała się okazja to z niej korzystałam. Bez kalkulowania kosztów, bez zastanowienia się dostanę urlop w danym terminie, bez myślenia o konsekwencjach. Jakoś to przecież będzie – pieniądze zawsze się znajdą, a praca… no cóż, jak nie ta to inna. Najważniejsze to podążać za własnymi marzeniami i je realizować.

Planowanie zamiast spontaniczności

Nieodpowiedzialne decyzje wynikały z bardzo dużej spontaniczności. O ile ja jeszcze posiadam jakieś okruszki zdrowego rozsądku, to już mój Radek w niektórych kwestiach (zwłaszcza związanych z podróżami) najpierw kupuje, a później myśli o konsekwencjach. Widzę jednak, że ciąża powoli zmienia nas oboje i coraz rzadziej słyszę o nowych kierunkach podróżniczych na najbliższe miesiące – póki co odkładamy je na 2017 rok.

Koniec z podróżami na koniec świata

Przynajmniej na kilka najbliższych lat podróże do najdalszych zakątków globu zostaną zawieszone. Nie ukrywam, że będzie mi nieco brakować odwiedzania nowych miejsc i odkrywania nieznanego. Pomimo tego, że ja bardzo nie lubię latać to sama myśl o nowej wyprawie dawała mi niesamowitego kopa i skłaniała do wielu wyrzeczeń. Była dla mnie jak solidna dawka cukru czy zastrzyk adrenaliny. Liczę, że turystyka samochodowa i weekendowe wypady za miasto okażą się równie ciekawe i pasjonujące. Taką mam przynajmniej nadzieję pisząc te słowa i spoglądając ukradkiem na morze.

A Wy jakie macie postanowienia na 2016 rok?


Spodobał Ci się ten tekst? Skomentuj go lub podziel się nim z innymi.